Astronomiczna wiosna rozpoczęła się już na dobre. Pogoda jednak zaskakuje. Aktualnie króluje deszczowa aura.której często towarzyszy szybki wiatr. Trawy, wśród których spodziewaliśmy się raczej wielokolorowych kwiatów, pokryły się nawet białym puchem. My nie mamy sobie nic do zarzucenia, gdyż nasi młodsi uczniowie zrobili wszystko, aby o tym, że wiosna nastała, informowała nie tylko kartka w kalendarzu. Tradycji stało się zadość. Był korowód i symboliczne spalenie marzanny. Na efekty tych działań wciąż jednak czekamy.
Dzień, w którym rozpoczyna się kalendarzowa wiosna, jest datą niezmienną, przypadającą zawsze w tym samym terminie. Jest to 21 marca. Fakt ten wiąże się z momentem równonocy wiosennej, kiedy to dzień i noc mają jednakowy czas trwania - 12 godzin.
Skąd zwyczaj topienia lub palenia kukły? Gdy po jesieni obumierała natura, wierzono, że to przez Marzannę - słowiańską boginię – stąd utożsamianie jej z zimą. Odejście, czy może raczej odpłynięcie lub spłonięcie jej podobizny, zgodnie z ludowymi wierzeniami oznaczała budzenie się przyrody do życia, a więc początek długo wyczekiwanej wiosny. Od tego momentu swoje rządy rozpoczynała Jaryła, inne słowiańskie bóstwo, które symbolizowało zieloną porę roku.
Kalendarzowa wiosna tym razem przywitała nas deszczem. Mało tego, potem zrobiło się chłodno i nawet prószył śnieg. Aby temu zapobiec, 22 marca młodsze dzieci ruszyły w korowodzie, aby spalić marzannę i symbolicznie pożegnać zimę. Misja zakończyła się połowicznym sukcesem. Chociaż wciąż wyglądamy upragnionej aury, dzięki energii i kreatywności dzieci udało się odnaleźć... wiosenny klimat. Niektórzy twierdzą, że widzieli się z wiosną i ta obiecała przyjść niebawem. Trzymamy ich za słowo.