Wszystko, co dobre, szybko się kończy - mówi stare polskie przysłowie. Tak właśnie stało się w przypadku naszej trzydniowej wędrówki po Tatrach znajdujących się po słowackiej stronie. Ostatnimi przystankami na szlaku była bacówka, w której wysłuchaliśmy opowieści gaździny o góralskich tradycjach i kulturze oraz Jaskinia Bielańska - największa z udostępnianych tatrzańskich jaskiń. Dziękujemy niezastąpionemu Biuru Podróży ADALBERT za zorganizowanie wyprawy oraz imiennie pilotowi wyprawy - Agnieszce Kitlińskiej za opiekę podczas wędrówki, przekazywane informacje, otwartość na propozycje i tworzenie miłej atmosfery, a także mistrzowi kierownicy - Adamowi Kubickiemu, którego tylko na chwilę zastąpiła... gęś. Do zobaczenia na trasie.
Ostatni dzień wycieczki przyniósł nie mniejsze emocje niż poprzednie. Niespodzianką dla naszych uczniów był postój w bacówce. Tu gaździna opowiedziała nam, jak powstają wyroby, z których słyną góry, z czym wiąże się praca na hali, jakie zwyczaje maja hodowane zwierzęta i jak górale umilają sobie pracę. Na przykład piosenką. Mogliśmy też wysłuchać kilku z nich w wykonaniu gospodyni bacówki i zakupić tradycyjne wyroby.
Kolejnym, obowiązkowym punktem podróży była uznana za narodowy pomnik przyrody Jaskinia Bielańska. Podczas przejścia można podziwiać bogatą szatę naciekową i podziemne stawy. Stworzona w wapiennych skałach przez wodę i ruchy tektoniczne rzeźba jest najlepszym dowodem na potęgę natury. Kto zajrzy do jej wnętrza, ten szybko doceni jej wyjątkowość.
Do Komnaty Wejściowej przedostaliśmy się sztucznie przekopanym korytarzem. Stamtąd przez Komorę Wysoką przeszliśmy do Sali Palmowej z Lustrzanym Jeziorkiem. Z Sali Palmowej przez Komorę Zbójecką doszliśmy do Komory Wielkiej. Tu pierwsze skrzypce gra olbrzymi wapienny wodospad. Kolejny przystanek to Sala Koncertowa, zwana również Śpiewalnią. Jest to największa komora jaskini. Na co dzień koncertują tu spadające ze stropu krople wody, które delikatnie wystukują rytm, wpadając do podziemnego jeziora. Tu na chwilę zgasły światła i rozbrzmiała muzyka. Akustyka tego miejsca zafundowała słuchaczom niezapomniane przeżycia artystyczne. Bywa jednak i tak, że podczas organizowanych w jaskini koncertów gra tu prawdziwa orkiestra.
W godzinach popołudniowych pełni wrażeń i z pełnymi plecakami pamiątek wyruszyliśmy w stronę Mójczy. Tam na strudzonych wędrowców czekali stęsknieni najbliżsi. Uśmiechy na twarzach dzieci mówiły jedno - to była udana wyprawa. Podczas wycieczki opiekę nad grupą sprawowali nauczyciele: Dorota Nosek, Monika Banasik, Urszula Adamska, Elżbieta Miszczyk i Łukasz Wilczkowski oraz tata jednego z uczniów - Wojciech Michalecki, którym dziękujemy za dbałość o każdy szczegół z myślą, aby dni spędzone razem były wspaniałym wspomnieniem.