„Cudze chwalicie, swego nie znacie" - mawiał Stanisław Jachowicz. Czasami wystarczy przejechać tylko kilkadziesiąt kilometrów, by znaleźć się w pięknym otoczeniu, poznać ciekawe historie, podziwiać niezwykłą przyrodę, spotkać ludzi pełnych pasji. Kapkazy w gminie Bodzentyn, a konkretnie gospodarstwo agroturystyczne "Ekostokrotka", to miejsce kuszące urokiem, zaciszne i pełne niespodzianek. Dlatego to właśnie tam na wycieczkę udały się dzieci z naszej "Przedszkolandii".
Właściciele gospodarstwa przygotowali dla dzieci wiele atrakcji. Gospodyni tego miejsca - pani Krysia, która notabene jest świetną kucharką i zna się dobrze na tradycyjnej kuchni, opowiedziała o dawnych zwyczajach związanych z wypiekiem chleba. Dzieci natomiast miały możliwość uformować dowolne kształty bułeczek z ciasta krucho-drożdżowego, które po upieczeniu zabrały do domu.
To nie koniec niespodzianek. Na wszystkich czekał poczęstunek. Specjalnie na przybycie gości z Mójczy gospodyni upiekła chleb żytni i pszenny, przyrządziła smalec, ugotowała jajka na twardo i kompot. Wszyscy czuli się jak wnuki, którzy wpadli z odwiedzinami do swojej babci. Rzeczywiście, gdy w powietrzu rozniósł się zapach świeżo pieczonych bułeczek, które wcześniej maluchy same formowały, można było poczuć się jak w domu.
Dodatkowo udało się zwiedzić gospodarstwo i zobaczyć, czym pani Krysia zajmuje się w czasie, gdy nie goszczą u niej młodsi lub nieco starsi "wnukowie". Otóż wolny czas poświęca na wyszywanie i haftowanie. Dzieci miały okazję podziwiać ogromną kolekcję własnoręcznie wykonanych chodników, serwetek, chust, obrusów i pięknych obrazów.
Dodatkowo na podwórku gospodarzy i w okolicy ich domu udało się spotkać: owce, konie, króliki, papużki, gołębie, pawie, kotkę Madzię i żółwia Klemensa. Podczas spaceru po okolicy, u podnóża Bukowej Góry, czekała kolejna niespodzianka - ogromne naczynia gliniane - dzbany, w których biją źródła czystej i zdrowej wody.
To nie koniec atrakcji. Gospodarz, Pan Józef zabrał wszystkich uczestników wycieczki na przejażdżkę wozem drabiniastym, takim, jakim dawniej zwożono do stodoły siano i słomę. Gdyby nie deszcz, który nieco pokrzyżował plany, to jazda po polach trwałaby zapewne znacznie dłużej.
Uczestnicy wycieczki wiedzą już, do czego służy międlica, cierlica, kijanka czy cep. Ciekawym akcentem była możliwość przebrania się w tradycyjne ludowe stroje: lniane koszule, chusty czy świętokrzyskie zapaski.
Dlaczego tego typu wycieczki są tak ważne? W obecnych czasach wszyscy ciągle się śpieszymy. Jesteśmy obarczeni nadmiarem obowiązków. Dorośli w pracy, dzieci w szkole i na zajęciach pozaszkolnych. Dodatkowo złodziejami czasu, wykradającymi nam każdą wolną chwilę są wszechobecne ekrany laptopów, smartfonów, telewizorów. Sami nie zdajemy sobie sprawy, ile minut przy nich spędzamy każdego dnia. W codziennej gonitwie zapominamy o tym, jak dużo daje człowiekowi bezpośredni kontakt z naturą. Jak ważne jest budowanie bliskich relacji z przyrodą poprzez jej doświadczanie i odczuwanie zmysłami. Zapominamy, jak istotne, szczególnie dla dzieci, jest kształtowanie wrażliwości, empatii do różnych form życia, wyobraźni i kreatywności poprzez obcowanie z przyrodą. Wizyta w Kapkazach była zatem niezwykle cenną lekcją cieszenia się z tego, co nas otacza.